Drugi dzień wczasów w Trójmieście postanowiłem poświęcić na odpoczynku przed wielkim zwiedzaniem Gdyni i jej okolic. Dlatego zaraz po śniadaniu, z gdyńskiego dworca głównego pojechałem Szybką Koleją Miejską (SKM) do Orłowa. Ale najpierw czym tak naprawdę jest Orłowo. Jest to jedna z gdyńskich dzielnic, która wielu kojarzy się głównie z olbrzymią galerią handlową Klif. Dzięki niej o Orłowie można powiedzieć, że każdy znajdzie coś dla siebie i to powiedzieć można już o niewielu miastach. Ale oczywiście galeria, która oferuje wyżywienie, elektronikę, ubrania i wiele więcej, nie zapewni np. wypoczynku, bo tłumy w galerii nie pomagają zregenerować codziennego życia ;) I tu z pomocą przychodzi pozostała część dzielnicy, a szczególnie zejście na molo. Cały obszar porastają drzewa rosnące osobno bądź w wìekszych skupieniach tworząc niejakie lasy. Oczywiście dookoła drzew rozmieszczone są domki, które przeważnie są dwu-trzy piętrowymi hotelami, często zarośniętymi przez krzewy. Mimo wszystko budynki są w większości nowe, a niektóre ponad normę nowoczesne. Na szczęście porastające je drzewa pozostawiają smaczek dzielnicy. Od głównej ulicy prowadzącej na molo odbiegają mniejsze, nieco bardziej zaniedbane, acz ładne w swej niedoskonałości uliczki. Po przejściu ulicy wchodzimy na deptak, gdzie ukazuje się widok jakiego w Polsce się nie spodziewałem. Drzewa, a tuż za nimi czyste morze na którym w oddali widać statki czekające na wpłynięcie do portu. Po prostu bajka na żywo ;) Niestety dalej idąc w stronę gdyńskiego mola, wizja pięknej, wypoczynkowej miejscowości nieco traci swojej barwy, ponieważ jest wieksze zaludnienie ze względu na plaże oraz mini, jedżące sklepiki. Na szczęście molo, po mimo swojej znakomitej opini, nie jest aż tak często odwiedzanym miejscem jak plaża znajdująca się sto metrów dalej. I tu obok relacji wtrące ciekawostke, ponieważ gdyńskie molo jest najmłodszym molo w Polsce, a w dodatku mimo braku wprawy budowniczych jest dość długie, bo ma ponad 180 metrów długości. A to nie wszystko, bo pierwotnie molo przez 20 pierwszych lat miało aż 430 metrów. Robi wrażenie, ale nie aż takie jak widok z mola, ponieważ z podestu możemy podziwiać jeden z najstarszych rezerwatów w Polsce, czyli klif Kępy Redłowskiej, a nawet dostrzec można ... sopockie molo! W dodatku z Orłowa, leśną ścieżką wzdłuż morza, dojść można do Sopotu zobaczyć molo z bliska. To jednak jest do pokonania cztery kilometry, a więc jeżeli chcemy przebyć drogę pieszo musimy zarezerwować co najmniej godzinę ;) I tym kończymy dzisiejszego posta z Gdyni, a jutro o godz.18 relacja z Sopotu . Narka ;)A i na koniec kolejna dawka zdjęć:
,,Jestem w środku zimy w Dunedin na Wyspie Południowej, a po mimo wszystko słońce stoi wysoko nad horyzontem, a termomert właśnie wjechał na 10 stopni Celcjusza. Czuję, że żyję gdy patrzę na otaczające mnie pół wysepki na wodzie niczym rodem wyjęte z Avatara" Dudedin to małe miasto mogące pochwalić się zaludnieniem liczącym około 120 tysięcy mieszkańców, a także lokacją rozciągającą się wokół dziewiczego półwyspu Otago, na którym znajdują się znaczące, zagrożone populacje lwów morskich, pingwinów, fok i rzadkich ptaków, w tym jedyna na świecie kolonia albatrosów kontynentalnych. To właśnie one wraz z ze standardowo występującymi zwierzętami rutynowo zagradzają drogę przejeżdzającym pojazdom, a więc może i wam podczas przejazdu przez miasto przytrafi się drobny postój, którego zresztą serdecznie wam życzę ;) W Dunedin nikt nigdy się nie śpieszy, wręcz nie ma tam mowy o pośpiechu i stresie, a miejscowi mają na tyle czasu, by oprócz okazałej życzliwości, pokazać turystom całe...
Komentarze
Prześlij komentarz